Na Durszlaku wyczytałam, że dziś obchodzimy Dzień Dobrych Wiadomości. W takim razie podzielę się z Wami dobrą nowiną - znów jestem młodsza. I dobrze mi z tym... Poza tym, że gardło mnie boli, nie mogę przełykać ani kręcić głową, bo węzły mam napuchnięte jak dwa baloniki, jestem bardzo, bardzo zadowolona. Głównie z niespodzianek, jakimi uraczył mnie D. z samego rana. Otóż kiedy już wygrzebałam się z łóżka i zeszłam do kuchni, na stole czekały na mnie dwa pudełka. Nie wiem, jakoś tak mam, że zawsze zabieram się najpierw za mniejsze... Poza tym jak tu nie rzucić się na coś tak słodkiego i uroczego?
A w środku...
Opakowanie i zawartość są dziełem Cukrowej Wróżki. Już drugi raz D. kupił coś, co zrobiła, i drugi raz jestem zachwycona. Małe dzieła sztuki, nie sądzicie? Są tak rozkoszne, że nie mogę się na nie napatrzeć.
Potem przyszła kolej na drugie pudełko:
Zdecydowanie większe, kolorowe, śliczne (miało jeszcze kokardkę, ale nie udało mi się jej na zdjęciu uwiecznić). Cóż, zawartość wprawiła mnie w stan permanentnego zachwytu, z którego nie mogę wyjść do tej pory. Kiedyś, kilka miesięcy temu bąknęłam coś o kwitnących herbatach. Zobaczyłam je na Herbacianych Fusach i zaczarowały mnie. Bardzo chciałam taką kulkę rozkwitnąć w moim własnym dzbanku. Obserwować ten proces, móc się nim zachwycać do woli. Miałam nadzieję, że dziś dostanę paczuszkę takiego cuda (podesłałam Dużemu linka dokładnie zaznaczając, które podobają mi się najbardziej). Dwa rodzaje były absolutnie szczytem marzeń. Jednak D. nie byłby sobą, gdyby i tu mnie nie zaskoczył... W pudełku znalazłam osiem różnych rozkwitających herbat (biała perła, cesarska perła, zielona z jaśminem, zielona z bratkiem, truskawka century lover, truskawka lichee, truskawka konwalia oraz pu-erh gniazda), do tego rooibos i zielona z miętą i cytryną. Szczęka mi opadła, i już nie mogę doczekać się pierwszej próby (tak, będzie okazja, żeby dokładnie zaznajomić się z moim dzbankiem, bo szklany, ładnie przezroczysty mam tylko jeden).
Poza tym dostałam piżamę od Adzi (wykazała się ogromną empatią, bo właśnie potrzebowałam nowej) i mnóstwo, mnóstwo życzeń, za które chciałabym wszystkim podziękować - bardzo mi miło, że pamiętacie. Żałuję, że nie możemy świętować razem.
Szczególnie chciałabym podziękować D. - sprawiłeś mi ogromną radość. Zresztą, dobrze o tym wiesz.
Serdecznie chciałabym też pogratulować Joli, która obchodzi dziś trzecią rocznicę oraz Edysi, której to już dziewiąta rocznica - oby Wam zawsze w życiu słodko razem było. Wszystkiego najlepszego!
A następny wpis, słowo harcerza, będzie kulinarny.






Ginie jeszcze raz wszystkiego naj:) prezenty cudowne:) więcej takich życzę:). Dziekuje za życzenia, wzruszyłam się:)...ale ja to taka beksa jestem:)
OdpowiedzUsuń na zawszeWszystkiego co najlepsze !!!! Niech Ci się spełnią te największe z marzeń . Prezenty śliczne.
OdpowiedzUsuń na zawszetmach
Aniu wszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuń na zawszeDziękuję bardzo za życzenia, nie spodziewałam się :)
Wszystkiego naj, naj, najlepszego :) Fajnie, że masz tak kochanego D.
OdpowiedzUsuń na zawszewszystkiego najlepszego !!
OdpowiedzUsuń na zawszeNajlepszego, najlepszego!
OdpowiedzUsuń na zawszeTak się cieszę, że udało się nam (znaczy i mi i D.) sprawić ci miłą niespodziankę. :)
A rozkwitające herbaty są cudne! Raz tylko byłam uraczona taką. Ale się wpatrywałyśmy w kubek... Jak skarb. :)
Najlepszego!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeznam te herbatki :) nawet robiłam ich recenzję u siebie :)
Dziękuję bardzo za wszystkie życzenia.
OdpowiedzUsuń na zawszeA herbatki są cudne - jedną rozkwitaliśmy wczoraj :) Efekt - wspaniały...