Zaniedbuję bloga. Wiem. I biję się w pierś. Nie za mocno jednak, bo cały czas wspominam ostatni weekend - niezwykle aktywny, bardzo udany.
Z racji tego, że mieszkamy in the middle of nowhere (po polsku nie brzmi to już tak ładnie), rzadko spotykamy się z ludźmi. Nie chodzimy do klubów, dyskotek i na imprezy. Raczej spędzamy wieczory przy filmie lub książce, z kubkiem gorącej herbaty w dłoni. Tym razem jednak... Odwiedziliśmy Asię i Łukasza, i wróciliśmy do domu o czwartej nad ranem! I było tak cudownie... Bardzo, bardzo Wam dziękuję (i Darii za towarzystwo w ciągu dnia również). Pełen wrażeń, wyjątkowo emocjonujący dzień.
Ponieważ zazwyczaj chodzę spać około dwudziestej trzeciej, wypełzłam z łóżka następnego dnia o dziewiątej z wielkim bólem. Kawa jednak postawiła mnie na nogi, i wybraliśmy się do Vejle. Po dynie. Ach...
Zdjęć jest kilka, bo nie mogłam się zdecydować. Wszystkie ładne. A dyńki piękne! Wybór co prawda nie był duży, ale jakoś się udało. Poniżej zdjęcie z Vejle z zeszłego roku - robione 11.10. Mam zamiar tam wrócić w okolicach tej daty, żeby powiększyć zestaw dyniek. I będzie można wykrawać straszne mordki na Halloween (w Danii to święto jest bardzo popularne). Oczywiście - nie wszystkie dla mnie. Trzy dostała Asia, dwie Daria - jestem ciekawa, co dziewczyny z nich wyczarują.
A teraz pytanie za sto punktów: Co to są za dynie? Ja wiem tylko, że są okrągłe, podłużne, zielone, pomarańczowe, różowe i czarne. I śliczne. Ale to przecież jakieś gatunki - a ja w tej materii niestety nie mogę się popisać... Czy znajdzie się ktoś, kto mnie oświeci? Będę zobowiązana.
Jutro mam zamiar przygotować zupę krem. A na sobotę do szkoły dyniowe bułeczki. A potem... Potem jeszcze nie wiem. Ale materiału na eksperymenty mam sporo.






Ogromnie zazdroszczę tych dyni i czekam na dyniowe przepisy!
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam:)
Piekne dynie!
OdpowiedzUsuń na zawszeWiekszosc tych okraglych pomaranczowych to dynie 'cukrowe'; nadaja sie praktycznie do wszystkiego.
Te o odmiennym odcieniu, z zielenia, w prawym dolnym rogu nie do konca potrafie zidentyfikowac... Moze to AmberCup?
Ta 'pasiasta' zolto-zielona to Delicata, pyszna :)
Ta bardziej zolta w lewym rogu to tzw. 'turban' ;)
A te malutkie to dynie bardziej ozdobne niz jadalne zdaje sie...
Smakowitego dyniowania zycze!
I w takim razie juz teraz zapraszam Cie na blogowy Festiwal Dyni!
Szczegoly na moim blogu na przelomie wrzesnia i pazdziernika :)
Pozdrawiam!
Jakie cudowności, Gin! Zdjęcia takie, ze pozazdrościć...! Ja tez uwielbiam dynię:)Będę zaglądać:)
OdpowiedzUsuń na zawszeale tych dyń, plantacja normalnie! xd
OdpowiedzUsuń na zawszelubię dynie. są takie optymistyczne dzięki swej barwie.. ;]
śliczne te dynie :) takie dorodne :)))
OdpowiedzUsuń na zawsze