wtorek, 21 września 2010

Pierwsze dynieczki

Zaniedbuję bloga. Wiem. I biję się w pierś. Nie za mocno jednak, bo cały czas wspominam ostatni weekend - niezwykle aktywny, bardzo udany.



Z racji tego, że mieszkamy in the middle of nowhere (po polsku nie brzmi to już tak ładnie), rzadko spotykamy się z ludźmi. Nie chodzimy do klubów, dyskotek i na imprezy. Raczej spędzamy wieczory przy filmie lub książce, z kubkiem gorącej herbaty w dłoni. Tym razem jednak... Odwiedziliśmy Asię i Łukasza, i wróciliśmy do domu o czwartej nad ranem! I było tak cudownie... Bardzo, bardzo Wam dziękuję (i Darii za towarzystwo w ciągu dnia również). Pełen wrażeń, wyjątkowo emocjonujący dzień.



Ponieważ zazwyczaj chodzę spać około dwudziestej trzeciej, wypełzłam z łóżka następnego dnia o dziewiątej z wielkim bólem. Kawa jednak postawiła mnie na nogi, i wybraliśmy się do Vejle. Po dynie. Ach...



Zdjęć jest kilka, bo nie mogłam się zdecydować. Wszystkie ładne. A dyńki piękne! Wybór co prawda nie był duży, ale jakoś się udało. Poniżej zdjęcie z Vejle z zeszłego roku - robione 11.10. Mam zamiar tam wrócić w okolicach tej daty, żeby powiększyć zestaw dyniek. I będzie można wykrawać straszne mordki na Halloween (w Danii to święto jest bardzo popularne). Oczywiście - nie wszystkie dla mnie. Trzy dostała Asia, dwie Daria - jestem ciekawa, co dziewczyny z nich wyczarują.



A teraz pytanie za sto punktów: Co to są za dynie? Ja wiem tylko, że są okrągłe, podłużne, zielone, pomarańczowe, różowe i czarne. I śliczne. Ale to przecież jakieś gatunki - a ja w tej materii niestety nie mogę się popisać... Czy znajdzie się ktoś, kto mnie oświeci? Będę zobowiązana.



Jutro mam zamiar przygotować zupę krem. A na sobotę do szkoły dyniowe bułeczki. A potem... Potem jeszcze nie wiem. Ale materiału na eksperymenty mam sporo.

5 komentarze:

  1. Ogromnie zazdroszczę tych dyni i czekam na dyniowe przepisy!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Piekne dynie!
    Wiekszosc tych okraglych pomaranczowych to dynie 'cukrowe'; nadaja sie praktycznie do wszystkiego.
    Te o odmiennym odcieniu, z zielenia, w prawym dolnym rogu nie do konca potrafie zidentyfikowac... Moze to AmberCup?
    Ta 'pasiasta' zolto-zielona to Delicata, pyszna :)
    Ta bardziej zolta w lewym rogu to tzw. 'turban' ;)
    A te malutkie to dynie bardziej ozdobne niz jadalne zdaje sie...

    Smakowitego dyniowania zycze!

    I w takim razie juz teraz zapraszam Cie na blogowy Festiwal Dyni!
    Szczegoly na moim blogu na przelomie wrzesnia i pazdziernika :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Jakie cudowności, Gin! Zdjęcia takie, ze pozazdrościć...! Ja tez uwielbiam dynię:)Będę zaglądać:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. ale tych dyń, plantacja normalnie! xd
    lubię dynie. są takie optymistyczne dzięki swej barwie.. ;]

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. śliczne te dynie :) takie dorodne :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Dziękuję za wizytę :)