Tak się jakoś ostatnio złożyło, że z WC było mi nie po drodze. W lipcu nasza Cukierenka była zamknięta, w sierpniu jakoś nie miałam weny na rogaliki. I dopiero teraz, pod koniec września, udało mi się przygotować ciasto z tego wydania. Muszę powiedzieć, że nie żałuję - ciepła drożdżówka rozeszła się w mgnieniu oka. Na rano zostały mi maleńkie kawałeczki do sfotografowania i konsumpcji na szybkie śniadanie.
Zmniejszyłam proporcję, bo chciałam upchnąć ciasto w tej właśnie blaszce, ale teraz wiem, że i tak by się zmieściło. Wyszło bowiem dość niskie, i napędziło mi stracha. Brzegi cudnie urosły, a środek był jakiś taki klapnięty... Na szczęście obyło się bez zakalca i zgrzytania zębami, wszystko się wyrównało i wizualnie też było okej.
Połączenie śliwek, migdałów i cynamonu na drożdżówce, przynajmniej dla mnie, było dość odkrywcze. I bardzo, bardzo mi zasmakowało. Sprężyste ciasto, soczyste owoce i chrupkie, podpieczone orzechy... Czego chcieć więcej w ciemny, jesienny wieczór...?
Składniki:
(na blachę 25x25 cm)
ciasto:
- 15 g świeżych drożdży
- 150 ml mleka
- 300 g mąki
- 1/4 łyżeczki soli
- 1 małe jajko
- 60 g cukru
- 55 g masła
wierzch:
- 500 g śliwek
- 50 g migdałów
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1 kopiasta łyżka cukru
Mleko lekko podgrzać (ma być ciepłe, nie gorące!), rozrobić w nim drożdże z łyżką cukru i odstawić na 15 minut, żeby ruszyły.
Masło rozpuścić i przestudzić.
Połowę mąki przesiać do miski, wymieszać z solą, jakiem, cukrem i drożdżami. Wlać masło, wyrabiać dosypując resztę mąki. Ciasto powinno być elastyczne i dobrze odchodzić od miski.
Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 30 minut.
Śliwki wypestkować, przekroić na połówki lub ćwiartki.
Migdały obrać i posiekać.
Wyrośnięte ciasto energicznie zagnieść.
Blachę posmarować masłem i wysypać bułką tartą. Wylepić ciastem dno. Na wierzchu ułożyć śliwki (ćwiartki na sztorc, połówki skórką do dołu), posypać migdałami.
Odstawić na 20 minut.
Piec 30 minut w 220 st. C. na dolnym poziomie piekarnika do tzw. suchego patyczka.
Łyżkę cukru wymieszać z cynamonem i posypać gorące ciasto.
Smacznego!
Tym razem gospodarzyła nam Carmellina:
Przepis dorzucam do akcji Czas na śliwki:
Oraz Wypieki drożdżowe:





Śliczny placek :) On własnie ma być niziutki ;) Mój wyszedł jeszcze niższy od Twojego ;) Dziękuje za udział :*
OdpowiedzUsuń na zawszePiękny placuszek Ci się upiekł:))
OdpowiedzUsuń na zawszePyszny jest, prawda? Tez robiłam:)
ciacho wyglada smakowicie:) chetnie bym zjadla odrobine:)
OdpowiedzUsuń na zawszeOdkąd wyjęłam ciasto z pieca połowa już za nami :)
OdpowiedzUsuń na zawszeJejku jakie to pyszne!
Dziękuję za udział właśnie pracuję nad podsumowaniem :)