piątek, 13 sierpnia 2010

Karmelowo-czekoladowe kulki

Najpierw prawie zgadła Caracordata, a później w sedno trafiły Charlotte i Asieja. Dziś, niemalże już końca dobiega piątek trzynastego. Ciekawa jestem, co myślicie o tym dniu? Kiedy widzicie tą niezwykłą datę w kalendarzu. Oblatuje Was strach? Częściej trzymacie kciuki i uważniej patrzycie pod nogi? Profilaktycznie nie wchodzicie do kuchni? Czy może cieszycie się, że jak coś nie wyjdzie, to będzie można zrzucić na fatum?
Piątek trzynastego pechowy jest w wielu krajach: między innymi w Polsce i Danii. Paraskewidekatrifobię (z greckiego paraskevi - piątek, dekatreis - trzynasty) zrozumieją też Norwegowie, Niemcy czy Anglicy. Włosi zaś obawiają się piątku siedemnastego, a Grecy, Hiszpanie i Rumuni trzynastego wypadającego we wtorek. 
Najprawdopodobniej przesąd wziął się od daty 13 października 1307, kiedy to król francuski Filip IV wydał rozkaz aresztowania  templariuszy za herezję, sodomię i bałwochwalstwo. Oskarżenia oczywiście były fałszywe - król miał wobec zakonu wielki dług, którego nie był w stanie i nie chciał spłacać. Wielki Mistrz Zakonu, tuż przed spłonięciem na stosie, przeklął Filipa IV oraz papieża Klemensa V - w rok później obaj już nie żyli. Co ciekawe, przekonanie o pechowości tej daty pojawiło się dopiero w XX wieku
Wikipedia mówi też, że piątek trzynastego w ciągu roku wypada przynajmniej raz, i co najwyżej trzy razy. Trzy pechowe dni w roku to nie aż tak strasznie, prawda...?

A co powiecie na takie podejście do tego feralnego dnia...? Ja preferuję właśnie takie nastawienie.

Trzynastego
nawet w grudniu jest wiosna
Trzynastego
każda droga jest prosta
Trzynastego 
nie liczy się strat
Trzynastego
od morza do Tatr
Trzynastego
kapelusze z głów poważnych zrywa wiatr

Trzynastego
wszystko zdarzyć się może
Trzynastego
świat w różowym kolorze
Trzynastego
nie smucą mnie łzy
Trzynastego
piękniejsze mam sny
Trzynastego
a Ty właśnie trzynastego jesteś zły

Wiem że gniewasz się na mnie
bo powodów masz tysiąc
ale jedno Ci powiem
jedno mogę Ci przysiąc

Trzynastego
wiosna Twoje ma imię
TrzynastegoTwoje myśli są przy mnie
Trzynastego
nie widzę Twych wad
Trzynastego
piękniejszy jest świat
Trzynastego
i dlatego właśnie dzisiaj śpiewam tak

Trzynastego
od morza do Tatr
Trzynastego
piękniejszy jest świat
Trzynastego
zaśpiewam Ci tak
Trzynastego!

Kasia Sobczyk

Na poprawę ewentualnie zwichrzonego tym dniem nastroju polecam kuleczki - pyszne, słodkie, czekoladowo-karmelowe. Są tak małe, że bez zastanowienia sięga się po kolejne. Tak smaczne, że zagłuszają wszystkie wyrzuty sumienia. Nie można im się oprzeć. Ich zrobienie jest banalnie proste i zajmuje chwilkę - a sprawdzianem cierpliwości jest czas, który muszą przed podaniem spędzić w lodówce. Smak jednak wynagradza wszystkie poświęcenia...
I tak, wiem, że podawanie ilości płatków w ml jest dziwne. Ale akurat nie miałam wagi... A zawsze lepsza taka orientacyjna ilość, niż żadna.




Składniki:
(na dwa talerze kuleczek)
  • 40 g masła
  • 4 batoniki Mars (każdy po 42 g)
  • 600 ml płatków kukurydzianych (cornflakes, niesłodzone)

Masło rozpuścić z batoikami w kąpieli wodnej. Do masy wsypać płatki kukurydziane i wymieszać - płatki mają być dokładnie oblepione. 
Kiedy masa lekko przestygnie, formować kulki i układać na talerzu wyłożonym papierem do pieczenia tak, żeby się nie dotykały. Schłodzić.
Przechowywać w lodówce.

Smacznego!


11 komentarze:

  1. Nigella umie wymyślać :)

    ja przerobiłam trochę ten przepis: http://ninawkuchni.blogspot.com/2010/05/czekoladowo-karmelowe-kulki-z-patkami.html

    też polecam taką, mniej słodką, wersję

    pzdr

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Mmmm z Marsem, muszą być pyszne:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Dla mnie piątek 13-tego to normalna data, która co najwyżej może przynieść mi coś dobrego;D nie wierze w takie przesądy, choć moja rodzina, kilka razy, właśnie w tym dniu, miała "drobne" wypadki;)

    A kuleczki wyglądają pysznie;D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. lubię ten dzień, lubię trzynastki, nie doszukuję się w nich pechowości.
    a te słodkości Twoje.. fajne są. kiedyś nawet ich próbowałam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. dla mnie piątek 13 nigdy nie był pechowy. ale to miło wiedzieć, że ta data jest taka.. inna. :)
    szczególna.
    w sam raz na robienie kulek.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. aaaa... lecę do sklepu po marsy :) eh... w ciąży nie powinnam przeglądać cudzych blogów... zdecydowanie nie powinnam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. łał, świetne! idealne na spotkanie przy kawie ;-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. 13 nie wzbudzają we mnie negatywnych emocji, szczególnie, gdy w pobliżu jest coś pysznego :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Świetne, już zapisałam. Nie trzeba wiele wysiłku, aby mieć pyszną słodkość do kawusi :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Z takim deserem, piątek 13-stego może być co tydzień:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. mam skladniki! moge robić :)
    a co jeszcze chcialam napisac... to ze masz przesliczna kokardkę z boku :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Dziękuję za wizytę :)